Branna-zupełnie jak w Raju

Jak zwykle w połowie września odbywa się jeden z najpiękniejszych wyścigów motocyklowych. Leżąca w masywie Śnieżnika czeska Branna staje się   podczas weekendu kontynentalną wyspą Man. Zabytkowe miasteczko znane do 1945 jako Kolstein staje się w tym czasie mekką motocyklistów z całej Europy.

Podróż pełna niespodzianek

Gdy dowiedziałem się o wyścigu motocyklowym w Brannie postanowiłem za wszelką cenę go zobaczyć. Czasu i pieniędzy było nie wiele. Sprawdziłem odległość i trasę na jednym z renomowanych portali internetowych poczym ruszyłem przez Niemcy, lokalnymi drogami, licząc na dużą oszczędność paliwa. Nie myliłem się. Auto spaliło rekordowo mało. Jechaliśmy po lokalnych drogach podziwiając widoki i przestrzegając niemieckich, później czeskich ograniczeń szybkości. Mijając tablicę Branna nie posiadaliśmy się ze zdziwienia. Kilka domków, szutrowe trakty a o wyścigu nikt nie słyszał. Okazało się, że do celu mamy około 300 km, bo to nie ta Branna. Ciekawe bo portal wymieniał w Czechach tylko jedną.

Branna 2010-po raz 13 o cenu Vaclava Paruse

Może i jestem przesądny, ale w feralną 13 nie wierzę. Nie jestem też egoistą i zdaję sobie sprawę, że wiele osób związanych z wyścigami nie lubi tej liczby. Wyruszając 11 września do Branny starałem się zapomnieć, który to z kolei wyścig.

Branna 2017 Cena Vaclava Paruse

Już o raz dwudziesty odbyły się wyścigi klasycznych motocykli w Czeskiej Brannie.  Podczas dekoracji na podium nie brakowało polskich zawodników.

 

Wyścigi w Brannie to impreza nie mająca w Europie odpowiednika. Porównać ją można jedynie do słynnego, klasycznego Tourist Trophy na wyspie Man. Jednakże nawet tam nie da się być tak blisko toru, maszyn i zawodników.