IAA 65 Salon Samochodowy we Frankfurcie nad Menem 2013

Najciekawszą premierą był Opel Monza. Przedstawiono go już po dniach prasowych. Samochód robił ogromne wrażenie nawiązaniami stylistycznymi do dawnego modelu Monza. Niezwykle ciekawy jest nowy, 3 cylindrowy silnik SIDI. Monza była niewątpliwą gwiazdą salonu.

Jak na niemiecki salon przystało największą powierzchnią dysponowali miejscowi producenci. Zaraz po przekroczeniu progów ekspozycji można było zapoznać się z osiągnięciami BMW. Obok normalnych samochodów i motocykli demonstrowano kolejne wersje rodzącej się od dwóch lat ekologicznej rodziny I. Miejski model i 3 napędzany silnikiem elektrycznym o 170 KM mocy nie robił już wrażenia konceptu. Ten niewielki gabarytowo samochód wykorzystuje w pełni możliwości silnika elektrycznego i potrafi rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 7 sek. Kilka egzemplarzy tego auta pozostawiono do dyspozycji dziennikarzy aby sami mogli ocenić komfort szybkiej bezszmerowej jazdy bez konieczności zmieniania biegów. Model i3 w zasadzie gotowy jest do wejścia na rynek podobnie jak hybrydowy samochód supersportowy i8 spalający mniej paliwa niż oszczędne auta miejskie. Podobny koncept oscylujący stylistycznie między dawnymi de Tomasso a Alfą Romeo Brera lecz z napędem na wszystkie koła zaprezentowało Audi. Bardziej jednak od samochodów zwracał uwagę wystrój stoiska tego niemieckiego producenta. Lustra, zieleń i ciekawie rozmieszczone samochody sprawiały ogromne wrażenie. Trudno nie wspomnieć o koncepcie Mercesesa. Klasa S Coupe naprawdę robi wrażenie.  Największe jednak tłumy przyciągnęła jak zwykle odsłona najnowszego modelu Ferrari. Długo po odsłonie i prezentacji przygotowanego specjalnie na tę okazję klipu filmowego do barierek przy aucie nie można było się dopchać. Kilka godzin później również trzeba było odstać swoje w kolejce aby znaleźć się oko w oko z modelem 458 Speciale o niewyobrażalnych osiągach z zaledwie 605 konnym silnikiem. Czas oczekiwania można było skrócić rozmyślając nad fenomenem marki. Ferrari nigdzie się nie reklamuje, nie urządza promocji i pozornie wcale nie zabiega o klienta, mimo ze bardzo go szanuje. Przez lata sukcesów sportowych firma wytworzyła swoistą społeczność ludzi, z których większość nie ma samochodu ze skaczącym koniem na masce, nie planuje jego zakupu a nawet nie chce mieć tak kłopotliwego auta w garażu. Kłopotliwego dla tego, że każda rysa na lakierze powoduje niemal fizyczny ból i znaczące zmniejszenie zawartości portfela. Miłość większości fanów jest zupełnie platoniczna. Firma odwdzięcza się budując jeżdżące dzieła sztuki, perfekcyjnie wykonane i o legendarnej wręcz niezawodności. Jak niegdyś wspominał Stirling Moss kierowców wyścigowych Ferrari poznawało się nie tyle po kombinezonach co po czystych rękach. O firmie z Maranello można pisać w nieskończoność a przecież były również stoiska innych marek. Legendarny Abarth, którego samochody budowane są w Polsce obok modelu Tributo Maserati prezentował model 595 a obok jego protoplastę. Zbudowany na bazie Fiata 500 samochód sportowy to złote karty historii rajdów i wyścigów. Za kierownicą podobnego auta zwyciężał Sobiesław Zasada. Najnowszy 595 to już zupełnie inna bajka.

Wśród samochodów dla tzw. szarej publiczności wymienić warto dwie odmiany VW Golfa. Jedna z nich to rodzinny van w kompaktowych wymiarach a druga to bardzo ekonomiczny przy swojej mocy model R. Najmocniejszą wersje swojego Civica R zaprezentowała również Honda. KIA obok zrestylizowanego modelu Soul pokazała przepiękny koncept samochodu miejskiego o cechach crossovera. Mocno dyskusyjny był premierowy crossover Jaguara. Pięknie zaprojektowany i wykonany lecz nijak nie pasujący do firmy. Mam nadzieję, że trafi do muzeum podobnie jak niegdyś terenowe Maserati. Chociaż różnie to bywa. Gdy firma z Coventry wprowadziła silniki diesla puryści też nie kryli oburzenia. Dzisiaj tylko nieliczni na widok ,,kocura’’ z dieslem odwracają głowy z niesmakiem.

Dodaj komentarz
Skomentuj!

Adres email nie zostanie opublikowany

Musi zaczynać się od http:// lub https://
Usuń odpowiedź

Skomentuj pierwszy!