Branna 2017 Cena Vaclava Paruse

Zabytkowe miasteczko Banna zwane również Kolstejnem położone jest w masywie Śnieżnika niedaleko polskiej granicy. Tradycyjnie już w połowie września zmienia się w tor wyścigowy. Krętymi wiodącymi w górę i w dół ulicami pędzą maszyny, z których wiele przed laty dominowało w mistrzostwach świata. Niemal na każdym podwórku rozlokowane są zespoły wyścigowe, które nie bronią wstępu kibicom. Ci ostatni oprócz sportowych zmagań mogą prześledzić historię techniki motocyklowej od lat dwudziestych do osiemdziesiątych.  W tym roku również nie zabrakło legendarnych maszyn takich jak np. Rudge, NSU, Velocette, Triumph, BSA, Benelli, Aermachi itd. Oczywiście mocno reprezentowane były czeskie konstrukcje wyścigowe firm ESO, Jawa, CZ, oraz japońska ,, wielka czwórka’’.

Wyścig nie jest typową imprezą weteranów gdzie głównie liczą się pojazdy. Na trasie trwa zacięta walka, w której często biorą udział mistrzowie i bardzo utytułowani zawodnicy zarówno mistrzostw narodowych jak i światowych Grand Prix. W tym roku można było wśród motocyklowych legend oglądać np. osiemnastokrotnego wyścigowego mistrza kraju i zawodnika z czołówki mistrzostw świata lat siedemdziesiątych Petera Balaza. W czasach minionego ustroju zarówno Czechosłowacja jak i NRD finansowały starty swoich zawodników na arenie światowej. Reprezentowali oni fabryczne zespoły Jawy, CZ lub MZ w określonych klasach mając do dyspozycji renomowane japońskie maszyny ,  na których startowali w klasach nie kolidujących ze strategią swoich marek narodowych.

Takim zawodnikiem i pierwszym Czechem zdobywającym punkty na wyspie Man był  zmarły w maju tego roku Vaclav Parus. Był on pomysłodawcą i współorganizatorem imprezy w Brannie.  Jego ,,prawą ręką’’, organizatorem i zawodnikiem był Ilja Zachoval, który kilka lat temu zginął tragicznie wraz z córką Marią w wyniku wypadku podczas wyścigu sidecarów.

 

Sidecary czyli trójkołowe motocykle z wózkami uznaje się za najniebezpieczniejszą i najbardziej widowiskową formę sportu motocyklowego. Maszyny te regularnie oglądać można w Brannie a od lat starują na nich również Polacy. Od dwóch lat pojawia się Wioletta Kowalczyk z Michałem Pokrywieckim na BSA 650. W tym roku po raz kolejny załoga stanęła na podium. Sidecarem Triumph 650 jechali  Szymon Spychała i Tomasz Korzyniewski z polskiego Lightseedteamu. Zawodnicy ci wcześniej odebrali wieńce za występy solowe na BSA i Triumphie. Kolejnym silnym polskim akcentem był wyścigowy Junak, na którym Jechał Robert Kopiec. Maszyna, która jeszcze sześć lat temu z trudem dotrzymywała kroku konkurentom stała się pełnowartościową wyścigówką. Miło było oglądać jak opolski zawodnik wyprzedza konkurentów na krętych i stromych podjazdach. Minęły czasy gdy nasze zespoły wyglądały jak ubodzy krewni. Zarówno Junak jak maszyny Lightspeedteamu imponowały perfekcją techniczną. Polscy zawodnicy startowali również w innych klasach na niegdyś niepokonanych maszynach japońskich.

Dodaj komentarz
Skomentuj!

Adres email nie zostanie opublikowany

Musi zaczynać się od http:// lub https://
Usuń odpowiedź

Komentarze

JosephWom 12 marca 2018 08:09 #1
Komentarz usunięty przez moderatora