Branna 2010-po raz 13 o cenu Vaclava Paruse


Ledwie zaparkowaliśmy na szutrowej górskiej ścieżce obok pastwiska z pięknymi krowami zapomnieliśmy o bożym świecie. Tak działa ryk wyścigowych silników. Aparaty i kamera pod pachę i biegiem w stronę toru nasycić zmysły dźwiękiem, widokiem i zapachem maszyn, które przed laty nie miały sobie równych. W tym roku w klasie K, ponad 350 ccm z lat 1950-1967 startowało dwóch kolegów z Polski i to na znamienitych maszynach. Tomasz Korzeniewski na BSA Super Rocket a Szymon Spychała na Triumphie TR 6 C. Naprawdę miło było na nich popatrzyć i próbować pomierzyć doskonałe czasy stoperem w zegarku. Już nigdy, nawet trochę, nie uwierzę w 13. Poza tym, jak w raju. Nie wiadomo czy oglądać ścigających się zawodników, czy przygotowywane do wyścigu maszyny, czy też zasiąść w knajpce przy trasie i z ,,ryzim piwem z hor’’ przyglądać się wyścigowi i kibicom. Niestety nieubłaganie zbliżała się 18 i trzeba było wyruszyć do pobliskiego hotelu, potwierdzić rezerwację. Z żalem powróciliśmy w pobliże znajomego pastwiska. Przekręciłem kluczyk i … nic. Gdyby nie dobrzy ludzie ze Śląska, ich kable i akumulator to pewnie spalibyśmy gdzieś koło krówek. Wykrakałem.
Na szczęście spaliśmy w hotelu z fajną, niemiecką ekipą na motocyklach, a nazajutrz bez problemów wróciliśmy do Branny. Od tego czasu nic się z prądem nie działo, mimo że nie naładowałem porządnie akumulatora. Tyle o przesądach a wyścigi piękniejsze niż zwykle bo z udziałem naszych. W przyszłym roku też będziemy mieli komu kibicować, nie tylko w Brannie. Polski zespół  planuje również starty w Nowym Meste na Słowacji oraz w Horicach i Radwanicach. Szczegóły na stronie www.lightspeedteam.pl

Dodaj komentarz
Skomentuj!

Adres email nie zostanie opublikowany

Musi zaczynać się od http:// lub https://
Usuń odpowiedź

Skomentuj pierwszy!