L. Zborowski; T. Marek-Aston biało - czerwony

 

Aston Martin to synonim luksusu i technicznej doskonałości. Zarówno najnowsze modele takie jak i klasyczne konstrukcje firmy są obiektami westchnień kolekcjonerów. Marka kojarzona jest z klasycznym brytyjskim stylem. Aston to przecież ulubiony samochód Jamesa Bonda. Tymczasem swoje istnienie i legendarne sukcesy firma zawdzięcza dwójce wielkich Polaków.

 

Początki firmy sięgają roku 1912, kiedy to Robert Bamford i Lionel Martin założyli w zachodnim Londynie fabryczkę mającą produkować auta według najlepszych światowych wzorów. Korzystali z części takich znamienitych marek jak Singer, Isotta Fraschini i Simplex. Niestety czasy nie sprzyjały produkcji samochodów. Po zawieruchach I Wojny Światowej trudno bylo się podźwignąć. Robert Bamford opuścił wspólnika i zadłużoną fabrykę. Przed Martinem pojawiło się widmo bankructwa.

 

Pieniądze hrabiego

 

Zapewne firama przestałaby istnieć gdyby nie polski hrabia. Louis Zborowski przypadkowo uslyszał, że niedaleko jego posiadłości powstają niezłe samochody sportowe. Szybkie pojazdy mechaniczne były rodzinną pasją Zborowskich. Urodzony w Nowym Jorku w 1855 roku ojciec Louisa Eliot należał do najlepszych kierowców wyścigowych przełomu wieków. Do dzisiaj w Broxie istnieje miejsce zwane Eliot Place, gdzie Count Zborowski de Montsaulvain zamieszkiwał przed przybyciem do Anglii. Na starym kontynencie Eliot zasłynął w morderczym rajdzie z Paryża do Wiednia w 1902 roku. Po dramatycznych przygodach ukończył imprezę na doskonałym 4  miejscu. Brał udział w niezwykle prestiżowych zawodach o puchar Gordon Benetta oraz licznych lokalnych rajdach i wyścigach. Podczas słynnego wyścigu górskiego La Turbie w roku   1903 hrabia nie opanował swojego Mercedesa i osierocił 8 letniego syna oraz żonę Margaret Laurę Carey Astor. Urodzony 20.02.1895 r. syn Louis poszedł w ślady ojca i już w 1914 zasiadł za kierownicą wyścigowego samochodu. Jeździł Mercedesami, Ballotem i oczywiście Bugatti. Mało tego, zaczął konstruować prawdziwe potwory. Marzył nie tylko o zwycięstwach w największych wyścigach. Chciał być najszybszym człowiekiem na ziemi. W realizacji jego koncepcji pomagał mu wierny i równie ,,zarażony' szybkością  kapitan Clive Gallop. Postać tajemnicza, o której milczy literatura.

W hrabiwskich garażach powstała słynna Chitty, chitty, bang bang. Na ramie Mercedesa panowie zamontowali sześciocylindrowy lotniczy silnik Maybacha o pojemności skokowej 23 l. Samochód kilka razy zbliżał się do bariery 200 km/h na słynnym torze Brooklands. Konstruktorzy byli nadal niezadowoleni. Stworzyli Chitty II, napędzaną mniejszym silnikiem lotniczym. Sześciocylindrowa jednostka Benza miała ,,zaledwie'' 18,8 l. Pojazd był szybszy od poprzednika, jednak krótki tor Brooklands nie pozwalał się wystarczająco rozpędzić i rekord nadal był poza  zasięgiem. Poszukujący szybszych tras i mocniejszych wrażeń hrabia, wraz z żoną postanowili przejechać przez Sacharę. Niestety silnik Benza odmówił posłuszeństawa w piaskach pustyni.

Szalony hrabia i jego dziwny pojazd działały na wyobraźnię. Pierwsza i jedyna książka dla dzieci Iana Fleminga nosi tytuł Chitty, chitty, bang, bang. Ciekawe czy postać hrabiego sprawiła, że autor ksiązek o Jamesie Bondzie wsadził swojego bohatera do Aston Martina, marki którą w 1922 roku Zborowski wspomógł finansowo, ratując przed upadkiem. Wtedy też zaczęto na dobre uzywać nazwy Aston Martin, utworzonej z nazwy miejscowości i nazwiska założyciela. Hrabia zamawiał samochody i zaczął tworzyć wyścigowy image firmy, startując nimi w takich imprezach jak słynne Tourist Trophy. Jeździł też autami innych marek, kończąs wyścigi Grand Prix, czyli dawnej Formuly 1 na wysokich pozycjach. Zasłynął podczas Grand Prix Francji w Strasburgu, przejeżdzając linię mety na drugiej pozycji oraz na Grand Prix Hiszpanii, gdzie wygrał klasę Voituriette. W 1923 roku  wystartował w 500 milowym wyscigu w Indianapolis. Zajął 20 miejsce, ale zwrócił na siebie uwagę fachowców i został fabrycznym kierowcą amerykańskiej marki Miller, o czeskich korzeniach. W międzyczasie ,,zaliczał'' mniejsze europejskie imprezy za kierownicą Aston Martina.

Wspólnie z kapitanem zbudował też kolejny rekordowy pojazd nazwany Higham Special. Tym razem zastosował 12 cylindrowy lotniczy silnik Packard Liberty Aero o poj. 26,9 l. Niestety  słynny ,,Zbo'' nie doczekał rekordu. Higham Special pobił go, prowadzony przez Parry Thomasa w 1927 roku. Hrabia zginął 19. 10. 1924 roku na torze Monza za kierownicą Mercedesa. Po feralnym 45 okrążeniu cały zespół ,,trójramiennej gwiazdy'' wycofał się na znak żałoby. Wypadek obrósł legendami. Część literatury podaje, ze Louis zginął jadąc Millerem z powodu spinki od koszuli, która zablokowała dźwigienkę recznego gazu. Jednak wyżej opisaną wersję potwierdzają zdjęcia z oficjalnych opracowań Mercedesa. Po śmierci hrabiego Aston Martin miał się dobrze. Zespół fabryczny brał udział w najważniejszych wyścigach i marka powoli stawała się najważniejszym brytyjskim producentem samochodów sportowych. Niestety zbliżała się kolejna wojna.

 

Polski geniusz

 

W zrujnowanej działaniami wojennymi Anglii nie było zbytu na drogie samochody sportowe tym bardziej, że były one dosyć archaiczne w porównaniu z kontynentalną konkurencją. Będącego w poważnych kłopotach finansowych Aston Martina w 1947 roku kupił producent traktorów i skrzyń biegów David Brown. Pierwszym problemem z jakim się zetknął były silniki. Nikt nie kupi w końcówce lat czterdziestych samochodu sportowego napędzanego arhaicznym popychaczowym silnikiem. Na szczęście Brown kupił również markę Lagonda, kórej samochody napędzał w miarę nowoczesny, sześciocylindrowy suilnik konstrukcji W. O. Bentleya. Takie właśnie silniki trafiły pod maski pierwszych modeli sygnowanych inicjałami właściciela DB. W tym miejscu zaczyna się kolejna polska historia. Brown zatrudnił polskiego inżyniera, pracującego wcześniej nad silnikiem czołgu Centurion – Tadeusza Marka. Do 1975 roku silniki skonstruowane przez Marka ryczaly na torach wyścigowych całego swiata i oczywiście napedzały całą rodzinę ,,cywilnych'' Aston Martinów. W roku 1988, już pod skrzydłami Forda, debiutowal model Virage. Napędzany również silnikiem V 8 konstrukcji Tadeusza Marka. Ze względu na ekologię przeprojektowano tylko głowicę w amerykańskiej firmie Callaway. Wydawałoby się, że zdobycie informacji na temat  twórcy jednych z najlepszych silników świata będzie rzeczą dziecinnie łatwą. Tymczasem gdyby nie publikacje nieocenionego Witoda Rychtera i literatura zagraniczna nie wiadomo było by zupełnie nic. Postać polskiego kierowcy rajdowego  i genialnego konstruktora usiłowano wymazać z pamięci. Być może ktoś z czytelników uścisli zdobyte prze ze mnie dane.

Tadeusz Marek urodził się w Krakowie w 1908 roku. Ukończył berliński instytut techniczny w Charlottenburgu. Już od najmłodszych lat kochał sport samochodowy. Nie przeszkodził w tym nawet wypadek, któremu uległ w 1928 roku. Inżynier pracował w 1933 roku jako konstruktor w Biurze Studiów PZInż, następnie w warszawskich zakładach Fiata, a tuż przed wojną w fabryce General Motors spólki Lillpop, Rau i Loewenstein. Należał również do czołówki polskich kierowców rajdowych i wyścigowych. W 1937 z pilotem J Jakubowskim wystartował z Warszawy do najsłynniejszego rajdu świata Monte Carlo na odkrytym Fiacie 508. -Przegraliśmy tylko dlatego, że nie starczyło pieniędzy na rewizje hamulców-wspominał po rajdzie.

Największym sportowym sukcesem było zwycięstwo w Rajdzie Polski 1939 na Chevrolecie Master Sedan.. Atmosferę przedstartową doskonale opisywał Witold Rychter: - Trzeba było natychmiast zająć się przygotowaniami do rajdu międzynarodowego AP na dystansie 4343 km. Inż. Marek ,,poprawiwszy'' fabrykę, osiągnął moc naszych silników powyżej 120 KM, przy normalnych 75. Zwiększony stopień sprężania, trzy gaźniki, polerowane przewody ssące itp. dały wspaniałe rezultaty.

O wojennych losach Marka nie wiele wiadomo. Jak wielu Polaków trafił do Anglii. Podczas wojny pracował przy projektach czołgu Centurion, szczególnie przy jego wersji pływającej. Po wojnie trafił do firmy Austin. W 1949 rozpoczął pracę w Aston Martinie. Pierwszym wyzwaniem był silnik W. O. Bentleya, który należało unowocześnić. Polski inżynier przedstawił sześciopunktowy raport, wspominany w firmie do dzisiaj. Dzięki zmianom silnik stał się nowoczesną jednostką.

Należało przygotować wersję wyścigową silnika. - Inż. Marek udał zakłopotanie twierdząc, że nie zna się na wyczynowych silnikach- wspominał ówczesny szef projektu Frank Freeley. Efekty przerosły oczekiwania. Astony potrafgiły być groźne nawet dla Ferrari. Lata pięćdziesiąte to pasmo sportowych sukcesów aut napędzanych sześciocylindrowymi, aluminiowymi silnikami Marka. Omówienie wszystkich zwycięstw i ewolucji silnika wymagałoby opasłej książki. Miażdżąca dominacja Ferrari sprawiła, że firma z Newport Pagnell rozpoczęła budowę prototypów i intensywne poszukiwania niowych rozwiazań. Szefem projektów samochodów wyscigowych był wtedy slynny John Wyer. Modele DBR 1. DB 3 S z takimi kierowcami jak Stirling Moss i Peter Collins były trudne do pokonania. W roku 1963 stajnia Davida Browna wystawiła do najważniejszego wówczas wyścigu świata 24 h Le Mans samochody nazwane DP /Tadeusz Marek. W ten sposób nazwisko polskiego inzyniera stalo się marką samochodu Litera P zamiast tradycyjnego dla marki B oznacza prototyp. Modelami DP 212/TM, DP 214/TM, DP215/TM  jechali tak znamienici kierowcy jak Bruce McLaren, Phill Hill, Sirling Moss, Joe Schlesser i Lucien Bianchi. Niestety nie udało się powtórzyć sukcesu sprzed lat, głównie przez zawodne skrzynie biegów Davida Browna.

W 1965 pojawił się ośmiocylindrowy rozchylony pod kątem prostym silnik Tadeusza Marka. Trafił oczywiście równiez na tor wyścigowy. Napędzał samochód Lola Aston T70 MK III V8.Irracjonalny kryzys paliwowy spowodował drastyczny spadek sprzedaży drogich, bardzo szybkich i paliwożernych samochodów. Aston Martin znowu znalazł się w klopotach. W międzyczasie przemęczony Tadeusz Marek po handlowej przemierze silnika V 8 wyjechał do Włoch. W 1975 David Brown sprzedał firmę udziałowcom: Pace Petroleum i CH industrials. W 1978 zadebiutowała Lagonda, której projekt prowadził Marek. Podobno zmodernizowany ośmiocylindrowy silnik testował w swoim prywatnym aucie.

Inż. Tadeusz Marek zmarł w 1982 roku. W każdej chwili możemy posłuchać ryku jego silników w starych filmach o  Bondzie, takich jak Goldfinger, Thunderball, On Her Majesty Secret Service i Diamont are Forever.

 

 

Bibliografia

 

Andrew Noakes, Faszination Aston Martin, Parragon Boooks Ltd  2004

David Dowsey, Aston Martin Power Beauty and Soul, Peleus Press 2007

Maja i Jan Łozińscy, Sport automobilowy w przedwojennej Polsce, Teten 1994

Witold Rychter, Moje dwa i cztery kółka, WKi Ł  1985

Jonathan Wood, Klasyczne samochody, Kluszczyński 1995

WWW.ASTONMARTINMEDIA.COM

Dodaj komentarz
Skomentuj!

Adres email nie zostanie opublikowany

Musi zaczynać się od http:// lub https://
Usuń odpowiedź

Komentarze

Lewis 16 października 2012 21:37 #1 reply report
What information do you have about traveling? Do you meticulously plan each holiday? If so, are you currently planning to better it? If you were involved in a crisis situation during your moves, could you manage yourself? If you are feeling hesitant to response these questions, then have a look at the following hints.
http://han-arm.com/xe/?document_srl=92438 29 kwietnia 2014 05:15 #2 reply report
Һello!,I reallу like yօur writing ѵery so mucҺ! percentage ѡe keep in touch more aрproximately yоur articlee on AOL? I nеed an expert in this aгea to solve mү ρroblem. Μaybe tɦat's ʏߋu! Taking a looƙ ahead to sеe you.
free porn tube 7 maja 2015 08:27 #3 reply report
Hurrah, that's what I was searching for, what a information! present here at this blog, thanks admin of this website.
Hvidovre escorts 21 czerwca 2017 03:51 #4 reply report
I used to be recommended this web site by way of my cousin. I'm not sure whether or not this put up is written through him as no one else know such designated about my difficulty. You're wonderful! Thanks!
acheter cialis 23 marca 2018 04:31 #5 reply report
cialis vente cialis cialis cialis acheter acquistare cialis cialis italia comprar cialis cialis generico